MarUla – tak się będzie nazywać cz. 33

Wypoziomowałem łódkę, zrobiłem podpory, usunąłem kantówkę pozostałą po helingu, zrobiłem prowizoryczną podłogę z płyty. Rozpoczęliśmy szlifowanie środka zaczynając od studzienki silnikowej. Używamy szlifierki kątowej i papieru 60. Pyłu co niemiara, ale dobrze i szybko idzie. Wyrównujemy jednocześnie poszycie burty z wdłużnikami, przytargałem do stoczni „pancer-miecz” :), 116 kg stali. Odebrałem od p.Wiesława trochę wyciętej sklejki m.in. na studzienkę. Kolejne relacje wkrótce.