MarUla – tak się nazywa cz. 67

Sezon czwarty uważam za zakończony. MarUla stoi już sobie na przyczepie, wrześniowe sprzątanie przebiegło wyjątkowo sprawnie (rutyna). W tym roku wcześniej rozpocząłem zimowanie z dwóch względów. Pierwszy to totalny brak czasy we wrześniu (praca i tydzień na żaglach w Chorwacji). Drugi, to wypływany jestem jak bojka w porcie. Naprawdę starczy.

Był to przedziwny rok (COVID-19), ale przez to był niezwykły, wg mnie żeglarsko najlepszy, najpiękniejszy i wszystko naj i och i ach. Jeszcze nigdy nie spędziłem tyle czasu na jachcie śpiąc na nim , jedząc, pracując, pływając i odpoczywając. Wszystko przez pracę zdalną. W skrócie wyglądało to tak, że od 8:30 do 17 byłem podłączony do sieci, potem było „klap” laptopem, oddawałem cumy albo zrywałem kotwicę i niespiesznie płynąłem tam, gdzie zasięg pozwalał kolejnego dnia na korzystanie z Teams’ów i poczty. Na dole jest krótki filmik na dowód tego, że gdzieś płynę. 😉  Muszę powiedzieć, że na Zalewie Zegrzyńskim, na Rządzy, na Bugu i na Narwi zasięg sieci komórkowych jest pierwsza klasa i właściwie bardziej mnie ograniczały zapasy i aprowizacja, niż przestrzeń i czas. Cóż, trzeba było jakoś temu sprostać. 🙂 🙂

W czasie pracy zdalnej najważniejszą rzeczą, oprócz zasięgu sieci, jest zasilanie urządzeń typu laptop, router Wi-Fi, telefon, boom-box, słuchawki i inne. Musiałem podwyższyć sprawność mojej elektrowni, bo jedno gniazdko zapalniczki nie dawało rady w tych warunkach. Na początku czerwca zamontowałem przetwornicę 12/230 V 350W. I życie stało się prostsze. Na postoju wyjmowałem dwa panele 50W plus 30W na rufie i ani razu, naprawdę, ani razu nie podłączałem się do 230V w celu naładowania akumulatorów. Znowu ślad węglowy – zerowy.

Na koniec wspomnę jeszcze o pierwszej grubszej awarii na wodzie. Mianowicie pękła jedna część gardy gafla. Na szczęście zauważyłem to podczas zrzucania żagli i szybko zrobiłem prowizorkę, na której pływałem cały lipiec. Zrobiłem nowe obie gardy z dębiny, masywniejsze i przez to cięższe, co powoduje, że łatwiej zrzuca się żagle. Zamontowałem co prawda tylko jedną, chyba stałem się leniwy. A zresztą komu to przeszkadza? Ważne, że działa i nikt nie zauważył.

To do maja za rok. 🙂 🙂 🙂