MarUla – tak się będzie nazywać cz. 12 – skrzynka mieczowa, dziobnica, kil

Przyszło drewno na kil. Skrzynka mieczowa skręcona. Jeden fachowiec zukosował mi „maszynowo” wewnętrzną dziobnicę. Trochę się zfrajerzyliśmy, bo mogliśmy zrobić to ręcznie sami elektrycznym strugiem, a tak czekaliśmy kilka tygodni. Nowa nauka na przyszłość. Ale do rzeczy. Skończyła się zabawa z wyciętymi komputerowo elementami. Zaczęła się praca z żywym drewnem, a więc do ręki poszła wyrzynarka, dłuto, dłutko, hebel, nożyk, pilnik i wszystko inne czym można sobie w tej pracy pomóc. Od razu okazało się, że mam za mało zacisków (podobno ich jest zawsze za mało:)), ale te stopniowo dokupuję,  i mamy oczywiście za mało rąk, ale z tym niestety nic nie zrobimy.:) Dodam jeszcze, że w międzyczasie Marcyś elegancko zukosował buksztele, jednakże ciężko zrobić tego zdjęcie, aby to zobrazować, więc musicie wierzyć mi na słowo. Generalnie szybkość naszych prac można porównać do budowy Sagrady Familii – czyli długo, bardzo dokładnie i efekt wiadomo jaki, ale nie zapeszajmy.:)

1. Skrzynka mieczowa

– sklejona w całość

– ostatnia przymiarka prowadnic

– zamontowane prowadnice

– gotowa czeka na montaż

– zamontowana i pasuje ! 🙂

2. Kil

– pierwsze przymiarki

– wycięte miejsce na skrzynkę mieczową

– kil zukosowany (Marcys, jesteś mistrzem ręcznej elektrycznej heblarki ! 🙂

– dziobnica i kil na miejscu


Teraz czeka mnie trochę prac kosmetycznych z kilem – doszlifowanie i konserwacja i rozpoczynam montaż wdłużników.

P.S.

Jeżeli jakieś szkutnicze nazwy pomieszałem lub przekręciłem, to przyjmę każdą miażdżącą krytykę. 🙂

 

 

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 11 – rufa

Witam,

dzisiaj mniej pisania więcej zdjęć (przynajmniej tak myślę). 🙂

Postanowiłem zrobić rufę klejoną z egzotycznego drewna pomalowaną  tylko Owartolem D1/D2. Kupiliśmy do tego deski merbau, Marcyś elegancko przyciął je na grubościówce, wyciągnęliśmy starą prasę zaciskową, duże zaciski, klej West, szlifowanie, wycinanie i po 2 tygodniach rufa gotowa. Gładka jak stół. 🙂

1. Sławny już Klej West + utwardzacz

2. Deski Marbau

3. Prasa

4. Pozostałe akcje 🙂

I na to przytwierdzę swoją meabanową rufę. 🙂

Teraz czeka mnie kil, materiał już mam, ale o tym wkrótce.


MarUla – tak się będzie nazywać cz. 10 – koza, cd. buksztele, skrzynka mieczowa i ta paskudna polska zima…

Witam w nowym roku jednocześnie życząc wszystkim, aby 2011 był jeszcze lepszy niż 2010 zarówno w domu, w zdrowiu i w pracy , a postanowienia noworoczne niech się spełnią każdemu z Nas jak najszybciej.

Ostatni blog skończyłem na kilku stojących buksztelach i zamiast przeć do przodu z pracami nad kolejnymi buksztelami, zacząłem zastanawiać się, jak ogrzać moją stocznie, aby temperatura wewnątrz była chociaż +6C. Po co ? No przecież nie dla mnie :), bo powiem szczerze, że całkiem miło pracuje się gdy jest chłodno. Chodzi oczywiście o klejenie. Mam co prawda, dzięki różnym internetowym poradom, klej West, którym można kleić gdy jest zimno, ale nie -5C. 🙂 W temperaturze takiej klej West można owszem wymieszać, rozsmarowanie idzie już z trudem, natomiast po kolejnych 5 minutach jest już twardy jak plastik. I jeszcze jak na złość zima przyszła z pominięciem jesieni, od razu pół metra śniegu i -10C…

Ale „szkutnik-amator” tak łatwo się nie poddaje i mój wybór padł na kozę, taką metalową, z fajerką. 🙂 Straciłem przy jej podłączaniu jakieś 2 tygodnie, bo jak zwykle wygrała ekonomia, ale po kolei.

Znalazłem na Allegro „wszystkożerną” kozę, ogrzewającą do 120 m3 kubatury, czyli coś dla mnie. Zamówiłem razem z rurami i kolankami, z których zrobiłem komin , wyprowadziłem na zewnątrz, sprawdziłem cug i można palić. Napakowałem po sufit, podpaliłem i rzeczywiście, przyjemne ciepło zaczęło się rozchodzić. Byłem zadowolony. Niestety tylko przez 10 minut… Po tym czasie koza zaczęła spalać zewnętrzną farbę, którą została pomalowana. W garażu fakt, było ciepło, ale nie było też  widać nic na 1,5 metra. Musiałem otworzyć oba okna i zostawić do przewietrzenia. Myślę sobie, „Ja Cię przepalę”. Wystawiłem ją następnego dnia na dwór, założyłem komin, załadowałem po sufit tym razem węglem i podpaliłem, ogień szedł na cztery metry, koza gwizdała, piszczała, myślałem, że zaraz odjedzie :). I tak po kilku godzinach koza zmieniła kolor – z jasnoszarego na kremowy. Poczekałem, aż ostygnie i z powrotem z nią do garażu. Opowiadam to tu ku przestrodze, a nuż ktoś z Was też nosi się z zamiarem takiego zakupu ? A jak by nie było instrukcji to już wiecie co należy z kozą najpierw zrobić – po sufit i na mróz !!! 🙂

Główny aktor 🙂

Mając najtańsze źródło ciepła, ściśle trzymam się grafiku, aby nadgonić z pracami. Czyli we wtorek i w czwartek 16:45 wychodzę z pracy, 17:30 jestem z garażu, palę, o 18 jest ok +2C, wykonuję wcześniej zaplanowane prace, wychodzę o 22 (na zewnątrz  -10C, w garażu +7C) :). Następnie jeszcze w niedzielę wstaję o 5:30 rano, jadę do garażu, palę, czekam 30 minut, aż woda odmarźnie, piję kawę i do pracy. 🙂

Tak to z grubsza wygląda. Są oczywiście  zawsze odstępstwa od założeń (np ostatnio byłem chory), ale piszę to głownie po to, aby każdy, kto będzie chciał zaczynać to niech pamięta, że oprócz lata i wiosny , gdzie pracuje się przy otwartych oknach przy świergocie ptaszków, są też takie paskudne pory roku jak zima, gdzie czasami człowiek ma dość… 😦

Najważniejsze, że widać postępy prac i wszystko pasuje idealnie. Opłaciło się robić wolno i dokładnie. 🙂  Postawiliśmy już wszystkie buksztele, muszę jeszcze epoksydem dokładnie wypełnić połączenia między wzdłużnicą a buksztelami. Obecnie kończę zabezpieczać skrzynkę mieczową od wewnątrz, czyli tam, gdzie potem nie będzie dostępu a miejsce to będzie potem penetrowane przez wodę. Obecnie są trzy warstwy: laminat z tkaniny 300, na to farba epoksydowa dwuskładnikowa, a na końcu farba antyporostowa, jakbym gdzieś obok Jastarni się kiedyś zapuścił. Jutro skręcam skrzynkę i będzie już gotowa do zamontowania.

Kilka zdjęć poniżej, niestety wszystkie z aparatu z telefonu…, ale zawsze coś tam widać, przynajmniej nastrój garażu też. 🙂

I skrzynka mieczowa:

2010 in review

The stats helper monkeys at WordPress.com mulled over how this blog did in 2010, and here’s a high level summary of its overall blog health:

Healthy blog!

The Blog-Health-o-Meter™ reads This blog is doing awesome!.

Crunchy numbers

Featured image

A Boeing 747-400 passenger jet can hold 416 passengers. This blog was viewed about 2,400 times in 2010. That’s about 6 full 747s.

 

In 2010, there were 9 new posts, not bad for the first year! There were 42 pictures uploaded, taking up a total of 47mb. That’s about 4 pictures per month.

The busiest day of the year was July 15th with 114 views. The most popular post that day was MarUla – tak się będzie nazywać cz. 1.

Where did they come from?

The top referring sites in 2010 were szkutnikamator.pl, pl.wordpress.com, facebook.com, shots.snap.com, and aprenderlibertad.wordpress.com.

Some visitors came searching, mostly for ołów, marcin wolny, łódka z laminowanej sklejki, epidian 5, and szkutnik amator.

Attractions in 2010

These are the posts and pages that got the most views in 2010.

1

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 1 June 2010
6 comments

2

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 4 – Jak kupowałem plany jachtu… July 2010

3

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 2 June 2010

4

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 3 – zbieramy złom 🙂 July 2010

5

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 5 – Pierwsze arkusze sklejki pocięte July 2010

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 9 – buksztele

No i zaczęło się… 🙂

Oświecony myślą konstruktora zawartą w dokumentacji, że przy budowie  domu można popełnić więcej błędów niż przy budowie jachtu, postanowiliśmy z  niczym sie nie spieszyć i wszystkie pomiary wykonywać po kilka razy z toleracją bliską zeru bezwględnemu. 🙂

Zaopatrzeni w poziomicę, sufmiarkę, linkę z ciężarkiem, zaciski, długą i prostą kantówkę i stare radio rozpoczęliśmy.

Pierwszy buksztel (nr 12) jakoś poszedł, chociaż nie mając jako amatorzy  dostatecznej techniki, trochę nam przy nim zeszło. Przy drugim nagle odkryliśmy, że powierzchnia pokładu (dolna część drugiego buksztela) ma promień (R 25000) i trzeba też o tym pamiętać. Zostawiliśmy drugą buksztele (nr 11)  przymocowaną, ale wychodziliśmy wieczorem ze stoczni z poczuciem, że jest coś do malutkiej poprawy. Następna wizyta rozpocznie się więc od  poprawki, która nam nie dała ostatnio spać oraz dalszego mocowania wsporników z kantówki i bukszteli.

To na razie na tyle, nie za dużo, ale trzy buksztele stoją !! 🙂

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 8

Witam ponownie,

rozpoczęcie prac przy kadłubie nastąpiło oczywiście od hellingu, inaczej mówiąc od łoża, na którym buduje się wszystko co pływa. Zakupiłem 19 mm płytę mdf, która od razu została pocięta na formatki zgodnie dokumentacją.

Rozłożyliśmy w garażu czarną folię budowlaną i zaczeliśmy żmudna pracę. W ciągu 2 tygodni helling był gotowy.

Następnym krokiem było sklejenie wzdłużnic, które widać leżące powyżej na hellingu. Dla przypomnienia cała 10 mm sklejka został pocięta na ploterze na podstawie plików  AutoCad’a przez bardzo uprzejmego p.Wiesława. Poszczególne elementy odbieram stopniowo. Ale do rzeczy. Pierwsze problemy jakie napotkałem, to jesienny chłód (garaż jest nieogrzewany). Jeżeli chodzi o nas, to nawet lepiej  pracuje się jak jest chłodno. Natomiast Epidian 5 (żywica do klejenia) w temperaturze ok. 7C jest twardy jak masło z lodówki. 🙂 Musiałem na szybko wymyślić sposób, aby proces przygotowania kleju i samo klejenie nie było dla mnie dużym stresem . W celu podwyższenia temperatury zainstalowałem grzejnik olejowy + kobyłka i zestaw taki znakomicie się sprawdził i utrzymuje mi klej w należytej konsystencji.

Przydał się także ołów, którym znakomicie można coś docisnąć.

Po sklejeniu i oszlifowaniu wdłużnic przyjdzie czas na ustawianie bukszteli (wręg), ale o tym już wkrótce.

P.S.

Poza fizyczną pracą jestem w trakcie poszukiwania 1 m3 tarcicy o grubości 1 cala (jodła lub modrzew), na razie jest kiepsko, bo wszędzie jest tylko sosna. :(, ale jak zawsze jestem dobrej myśli.

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 7

Patrzę na ostatni wpis, a tu 3 miesiące przeleciały nawet nie wiem kiedy. Aby sztuka nie cierpiała, jestem zobligowany napisać, co przez ten okres działo się w temacie budowy i nie tylko.

Jeżeli chodzi o ” i nie tylko” to wakacje spędziłem z rodziną w pięknej Toskani, cudownej krainie pełnej wina 🙂 , przepysznej wołowiny zwanej Florentiną i nieskończonej ilości  zabytków, gdzie w naszym rankingu na pierwszym miejscu znalazła się katedra i plac w Sienie. Na drugim miejscu cudowna babcia, właścicielka winiarni produkującej wino szczepu Brunello Montalcino (powiem tylko , że wino Chianti przy tym szczepie to pomyje), która nie znając słowa po angielsku wiedziała od razu o co nam chodzi. 🙂

Siena:

i wołowina 🙂

To tyle w temacie „i nie tylko”.

W temacie „budowa”.

Stocznia została po ciężkich , wrześniowych pracach adaptacyjnych powołana do życia. Musieliśmy wynieść niezliczoną ilość różnych „przydasiów” (od słowa „kiedyś się przyda”) składowanych tam wg mnie od stuleci :), zburzyć jedną ścianę, usunąć gruz i przede wszystkim zrobić nowe „legowisko” dla dotychczasowego lokatora garażu, a mianowicie dla tzw. Groszka, czyli VW Garbusa. Ten to dopiero dał się nam we znaki. Problem tkwił w braku powietrza w dwóch kołach, które miały tak specyficzny wentyl, że żadna pompka nie pasowała. Lewarka nie mieliśmy, bo nie mogliśmy dostać się do bagażnika, bo coś tam się urwało. Także na początku prac wysuwaliśmy go z garażu, aby na wieczór go tam z powrotem wsadzić – udręka. Powiedzieliśmy sobie, że tak dalej być nie może, otworzyliśmy bagażnik (po 2 godzinach), znaleźliśmy podnośnik, odkręciliśmy koła (2 godz.) i pojechaliśmy do wulkanizatora. Cała akcja zakończyła się sukcesem po 7 godzinach. Groszek był gotowy do zmiany lokum. Z racji, że nie jest na chodzie, zmiana ta odbywała się ręcznie. Na ziemie wysypaliśmy gruz ze ściany, przykryliśmy go warstwą piachu, na to poszły palety. Prezentowało się to naprawdę super. Popełniliśmy jednak jeden, na początku niezauważalny błąd. Odpowiednio wcześniej nie zmierzyliśmy nowego lokum. Niedoróbka ta wyszła, gdy rozpędzeni chcieliśmy jednym wjazdem zaparkować w nowym garażu. 🙂 Groszek wystawał 1/4. Postanowiliśmy trochę go ponarzucać na lewarku i wielkich dechach. Po 3 godzinach wystawał 1/6 i tak został. My generalnie następnego dnia nie mogliśmy przez zakwasy podnieść szklanki wody, ale wizja rozpoczęcia budowy była silniejsza. Poniżej kilka zdjęć.

Muszę teraz kończyć, ale mam już szkic następnego wpisu, także do zobaczenia naprawdę wkrótce.

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 6 – Mieszam żywicę i laminuję wsporniki podłogowe

Dzisiaj trochę chemii i jak zwykle krótko 😉

Jak zawsze przed czymś nowym tak i przed pierwszym mieszaniem żywicy z utwardzaczem miałem poważną minę i trochę trzęsące ręce. Jednak nie taki diabeł straszny. Przed oczyma miałem taką oto tabelę,

a warsztat do mieszania wyglądał tak:

W supermarkecie kupiłem na  przecenie plastikowe miseczki, drewniane łopatki (po 20 gr/szt.!!!), w Castoramie zaciski, rękawice i folie, wagę dostałem w prezencie. Do klejenia używam Epidianu 5 z utwardzaczem PAC w stosunku 1:1. Wg mnie w porównaniu np z klejem cyjanoakrylowym, którego używam w modelarstwie, mieszanka ta jest praktycznie bezwonna, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Zawsze pod ręką mam czysta szmatę i aceton. Najważniejsze o czym należy bezwzględnie pamiętać to gumowe rękawiczki, bez nich radzę się do żywic nie dotykać, folia malarska, którą po pracy zwijam i wyrzucam do kosza, stare ubranie (lepiej go potem żonie nie pokazywać) no i oczywiście  zupełny brak pośpiechu 🙂

Efekt pierwszego klejenie, którym celem ma być tzw: „laminated floor”, widać na poniższym zdjęciu:

Teraz jadę na wakacje, !!!! 2 tygodnie, !!!!, ale zaraz po powrocie biorę się za dziobnicę (śmieszne są te polskie nazwy 🙂 ) , laminowanie i klejenie skrzynki mieczowej i steru.

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 5 – Pierwsze arkusze sklejki pocięte

Witam,

jakiś czas zajęło mi znalezienie firmy w Warszawie lub jej okolicach (do 30 km), która potnie mi na podstawie dostarczonych plików arkusze sklejki (CNC). Problem nie leży w braku takich firm tylko w ich obłożeniu zleceniami. Każda firma do której dzwoniłem mówiła mi , że ma zajęte urządzenia średnio do końca września.:( Po 2 tygodniach poszukiwań trochę mina mi zrzedła, ale nie od razu Rzym zbudowano. 🙂 Zamieściłem info na forum CNC (http://www.cnc.info.pl) , że poszukuję wykonawcy i po jakimś czasie odezwało się kilku wykonawców. Wybrałem p.Wiesława z Józefowa, który okazał się bardzo ciekawym „człowiekiem-firmą”, bardzo pomocnym i mimo swojej niewątpliwej wiedzy nie wymądrzał się na tematy sobie tylko znane, po prostu chciał dobrze zrobić swoją robotę i przy okazji pomóc nie do końca zorientowanemu w temacie klientowi. 😉  (Jeżeli chce ktoś kontakt do p.Wiesława to proszę o maila)

Co wyciąłem na początku ?

Otóż wszystkich arkuszy sklejki w formacie 2500×1220 i grubości 10 mm mam do wycięcia 25 szt.. Nie chcę od razu wszystkiego wycinać bo po pierwsze gdzie to trzymać, po drugie są to zamrożone pieniądze w czymś co będzie stało i czekało. Zacząłem więc od 3 arkuszy, które przygotowałem do wycięcia – widać je poniżej – i od nich właśnie rozpocznę pracę.

Są to:

– skrzynka mieczowa,

– wzór do laminowania dziobnicy wewnętrzne i zewnętrznej,

– wzory do laminowania wsporników podpodłogowych

– płetwa i jarzmo steru,

– wzór rumpla (będzie zrobiony z jednego kawałka drewna – akacja lub dąb o czym oczywiście na pewno później opowiem)

– dwie pokrywy bakist podkojowych (włożyłem je na rysunek, aby jak najmniej arkusza zmarnować). 😉

A tak wygląda to na zdjęciach już po wycięciu.

P.S.

Jestem coraz bardziej szczęśliwy, bo najgorzej to podobno zacząć. :):):)

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 4 – Jak kupowałem plany jachtu…

Witam,

dzisiaj będzie jak zwykle krótko :). W dwóch słowach opowiem, jak doszło do zakupu planów łódki.

Pomysł amatorskiej budowy łodzi na podstawie planów dla amatorów narodził się 22 grudnia 2009 w Zakopanym. Spędzałem wtedy z całą rodziną święta „na nartach”. Na zewnątrz temperatura ok. + 15C, wszystko płynie, wiatr próbuje przenieść naszą kwaterę razem z domem w inne miejsce :), generalnie kraina latających drzew pozbawiona śniegu. Cała rodzina miała więc super rozrywkę w postaci „każdy spędza 2 godziny z moim laptopem i zmiana”. W swoim czasie znalazłem stroną, która miała taki zasób informacji in plus, że po powrocie „z nart” byłem tam gościem non-stop.

Ta strona to:

http://www.duckworksmagazine.com

Znalazłem tam wiele interesujących  mnie rzeczy, zapisałem się na fora dotyczące „boatbuildingu”  i dotarłem do kilku ciekawych kontaktów do architektów, na które postanowiłem wysłać „zaczepnego” maila. Aby być lepiej przygotowany do dalszych rozmów zakupiłem on-line do interesujących mnie projektów study-plan’y za dosłownie kilka Euro. Następnie napisałem w mailu czego szukam i powiem szczerze, że ilość odpowiedzi mnie pozytywnie zaskoczyła – nie będę tu dla porównania przytaczał, ile dostałem odpowiedzi jak wysłałem maila do dwóch polskich konstruktorów, ale może inna mentalność w Polsce panuje, albo ze mnie taki dziwny Niemiec :). Także po stworzeniu short-listy dostawców 🙂 wybrałem trzech Panów architektów, z którymi rozpocząłem konkretne rozmowy. Na końcu na placu boju pozostał jeden i tym jednym jest Francuz, p. Francois Vivier. Zainteresowanym polecam jego stronę, http://www.vivierboats.com , i nie bać się pytać, na 200% odpowie na każdego maila.

Plany zamówiłem w wersji elektronicznej. Dodatkowo do cięcia sklejki metodą CNC (Computer Numeric Control)  Francois przygotował mi w AutoCadzie wszystkie potrzebne części, w końcu jest XXI wiek, a tak na poważnie, to zaoszczędzi mi to dobry kilka tygodni ręcznego odwzorowania na podstawie fiszek w skali 1:1 i ręcznego wycinania frezem i wycinarką. Za całość zapłaciłem ok 3 tys zł – wg mnie niedużo jak na wielkość i jakość materiałów oraz na czas, który Francois mi poświęcił i jestem pewny, że jeszcze mi poświeci, bo jak do tej pory komunikacja jest w pełni „synchroniczna” i niech tak zostanie. 😉

Na koniec zamieszczam stronę tytułową studium przypadku (chyba tak się tłumaczy study plan) dla mojego jachtu. 🙂 oraz kilka stron projektantów jachtów.

…to tyle o wyborze jachtu.

http://www.tedbrewer.com/
http://www.steelboatbuilder.com/
http://www.stadtdesign.com/
http://www.aviadesign.com/
http://www.bruceroberts.com/
http://www.bruceroberts.com.au/
http://www.kastenmarine.com/
http://trawler.ca/
http://www.dixdesign.com/
http://www.devilliersyachtdesign.co.nz/
http://www.boat-links.com/
http://www.radford-yacht.com/
http://www.kaufmandesign.com/
http://mypage.uniserve.com/
http://smaalders.net/yacht_design/