MarUla – tak się będzie nazywać cz. 59 prace wykończeniowe cd..

Jest takie chińskie powiedzenie, że „żaba na dnie studni nigdy nie zobaczy morskich fal”. Parafrazując, czas Marulę wyciągać z garażu. No właśnie 🙂 Aby się za to zabrać trzeba zrobić jedną małą, ale istotną rzecz.

Po dokładnych pomiarach brakuje do wyjazdu z garażu 26 cm :), czyli bezpiecznie będzie 30 cm. Także czas zamienić frezarkę na mechaniczne dłuto, a starą zardzewiałą bramę pora wymienić na nową, zewnętrzną roletę. Także prace przygotowawcze trwają, a Ja w oczekiwaniu na majstra coś tam dalej skrobię przy łódce, można powiedzieć, że mocuję i maluję ostatnie listewki i okucia.

 

 

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 58 prace wykończeniowe cd..

Kolejną czynnością było spasowanie suwklapy i jej wykończenie. Czynność z pozoru łatwa kosztowała mnie trochę nerwów i pracy. Częściowo z mojej winy. Mianowicie… Lewą prowadnicę za bardzo docisnąłem ściskiem do dachu podczas montażu i w takiej pozycji od spodu przykręciłem. Po wyschnięciu kleju, okazało się, że powstała na środku prowadnicy niewielka wklęsłość wywołana lekką nierównością dachu, która pomimo, że niewielka, blokowała ruch suwklapy tak na 1/2 długości. Postanowiłem tak zostawić, bo bałem się, że jak będę prowadnicę odrywał to coś uszkodzę.. Tak więc poszedłem inną drogą i przez 7 godzin powtarzałem tą samą czynność – trochę kredy na prowadnice, włożenie suwklapy, ruch w kierunku dziobu, blokada.. Następnie wyjęcię suwklapy, szlifowanie, heblowanie, włożenia, blokada, wyjęcie, itd.. No nie była to praca dla nerwowych ludzi 🙂 Teraz wszystko leciutko chodzi, a po pomalowaniu i posmarowaniu woskiem będzie jeszcze lepiej. Ponadto zamontowałem skobelek na kłódkę do blokady ruchu do przodu i blokadę od spodu suwklapy, aby zablokować ruch do tyłu, aby nikt nie poszedł sobie z suwklapą i kłódką pod pachą. 🙂

Po walkach z suwklapą popatrzyłem w dokumentację i zreflektowałem się, że na prowadnicach będą jeszcze handrelingi, o których juz zapomniałem. Robiłem je jakieś 2, 3 lata temu i gdzieś schowałem. Po długich dniach szukania i kolejnych nerwach znalazłem, w łóżku na strychu, tam gdzie pościel się chowa… Co mnie skłoniło, żeby to tam schować ? Nie wiem..  Generalnie trochę mi ulżyło, bo robić je od nowa to kolejne kilka ładnych godzin pracy. Kilka zdjęć poniżej.

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 57 prace wykończeniowe cd..

Dach zalaminowany (tkanina 200+Żywica 6011+utwardzacz IDA). Dzięki tkaninie peel ply szpachlowania było jak na lekarstwo. Po pierwszym szpachlowaniu i szlifowaniu położyłem najpierw epoksydowy szary Bosman 77, który wg mnie powinien nazywać się „płynną szpachlą”, a nie farbą. Potem znowu szlifowanie, znowu szpachlowanie i na to biały epoksydowy Bosman 54. Po delikatnym szlifowaniu pięknie widać, gdzie trzeba znowu nanieść poprawki epoksydową szpachlówkę. Znowu szlifowanie papierem 150  🙂 🙂 …  I na koniec 2 warstwy białej, poliuretanowej dwuskładnikowej Olivy Emapur. Zaczyna to nabierać wyglądu 🙂

W międzyczasie, gdy schła któraś z powyższych warstw, pomalowałem drugi raz, wcześniej przeszlifowane papierem 280,  burty i rufę. Używałem lakieru bezbarwnego Teknodur 0290 gloss metodą wałek/pędzel. Jak dla mnie (nie jest to kryptoreklama) ;), nie ma lepszego, bezbarwnego lakieru.

Kilka zdjęć poniżej, chociaż z tym mam zawsze kłopot, bo albo uwalony jestem jakąś chemią, albo chcę już tak szybko zmykać do domu, że zapominam zrobić kilku fotek…

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 56 prace wykończeniowe cd..

W ostatnie chłodne dni marca zrobiłem, pomalowałem i dopasowałem stolik. Bardzo zgrabnie chowa się go nad hundkoją. Przy okazji trochę na nim poeksperymentowałem z bejcą nitro w kolorze ciemnego orzecha, bejcując spód stolika. Nie powalił mnie efekt w przypadku sklejki, natomiast sosna (wzmocnienie stolika) bardzo ładnie przyjęła bejce. Następnie dwie warstwy WoodPrimera i dwie warstwy białego poliuretanu na wierzch stolika i gotowy.

Przed przykręceniem dachu zrobiłem wszystko w kabinie, co potem z dachem będzie trudniejsze, a pamiętać należy, że nie mam w kabinie, tak ostatnio modnej na koromysłach mazurskich tzw. „wysokości stania”.

Czyli –  zamontowałem zewnętrzne ramki z oknami z litego poliwęglanu, podłączyłem gaz z zaworem i kuchenkę, polakierowałem wszystkie drewniane części i oczywiście wszystko dokładnie wysprzątałem łącznie w myciem. 🙂

W międzyczasie przyszły liny. Całe białe. Są ładne, bo są białe, a nie jakieś pstrokate. Będzie wiadomo, że trzeba ciągnąć białą linę, innych nie będzie 🙂 Akacjowe kulki już niedługo po dodaniu białej liny zamienią się w piękne segarsy i stopery.

Pomalowałem ostatni raz pokład i położyłem powierzchnię antypoślizgową. Zmieszałem proszek z farbą poliuretanową (5% proszku na farbę po dodaniu utwardzacza) i delikatnie złamałem czarnym pigmentem, aby troszeczkę się odróżniała od reszty. Położyłem jedną warstwę. Proszek jest dość gruby i wg mnie jedna warstwa wystarczy.

Zamontowałem na stałe stoprelingi, polakierowałem i zafugowałem ich połączenie z pokładem białym Sikaflexem 295.

Wewnętrzną stronę dachu polakierowałem woodprimerem Olivy i wyciąłem zejściówkę. Mając wewnętrzną stronę dachu w całej okazałości z odrysowanymi wcześniej zarysami ścianek, wyciąłem tkaninę na podsufitkę, aby później łatwiej było ją przykleić (nie robię tego teraz, bo między podsufitką a dachem chcę „ukryć” kilka rzeczy, np kilka kabelków 🙂

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 55 prace wykończeniowe cd..

Powoli wracam z pracami do stoczni, bo czuję już wiosnę w powietrzu. 🙂 Na razie bez farb i innych chemicznych specyfików bo jeszcze temperatura w środku w granicach 2-4 st C.. To co teraz dotnę i przymierzę, za miesiąc będę juz na gotowo malował, kleił, laminował, itp. Tak więc dopasowałem maskowanie skrzynki mieczowej, które będzie demontowane. Zamontowałem knagę i wpuszczany bloczek Harkena na linę 8 mm, która będzie „obsługiwała” miecz poprzez system bloczków.

Tymczasowo przykręciłem dach, a następnie frezarką wyrównałem jego brzegi. Wyciąłem zejściówkę i przymierzam jej obudowę. Na razie wszystko na sucho.

Odwiedziłem targi Wiatr & Woda w Warszawie. Kupiłem komplet pagai, bosak i pychówkę w dobrej cenie od „Szmaglińskich” – kolejna rzecz, której sam nie robię, chociaż pierwotnie miałem taki zamiar, bo nie jest to trudne, ale czasochłonne. Znalazłem kilka fajnych namiarów na producentów lin, którzy mają w swojej ofercie klasyczne białe liny oraz dostałem kilka ciekawych ofert na ubezpieczenie jachtu.

 

MarUla – tak się będzie nazywać cz. 54 prace wykończeniowe cd..

Drzewce gotowe czekają na wiosnę. Żagle zamówione – firma T&J Sails z Giżycka podjęła się wyzwania. Kulki na segarsy gotowe. Wytoczone z akacji. Czas zacząć przygotowywać suwklapę. Zacząłem od prowadnic żeńskich, które będą zamocowane na dachu. Zrobiłem je z jednego kawałka dębu. W środku wyfrezowałem odpowiednie otwory i dopasowałem prowadnice męskie dla suwklapy. Dach suwklapy zrobiłem z trzech warstw sklejki 4 mm laminując kształt o takim samym promieniu jak dach nadbudówki wcześniej robiąc odpowiednie „kopyto” do odwzorowania kształtu. Tak samo, tylko w skali makro, zrobiłem z dachem. Do laminowanie ze względu na niską temperaturę (15C) używałem Epidianu 6011 z utwardzaczem TFF.

2015 in review

Happy New Year 2016 for all my readers – amateur boatbuilders !!! 🙂 🙂 🙂

Here’s an excerpt:

The concert hall at the Sydney Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about 55,000 times in 2015. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 20 sold-out performances for that many people to see it.